A oto mam zaszczyt zrecenzować kolejną grę cRPG, z cyklu Forgotten Realms, która jednak trochę różni się od swych poprzedników, o czym poniżej. Kraina Icewind została już wcześniej zapowiedziana w Baldur's Gate, kidey po rozmowie z Drizzt'em, dowiadywaliśmy się, że ów legendarny heros do niej wyrusza (Kraina Lodowego Wichru). Aż w końcu gra trafiła w moje ręce i mogę się nad nią trochę "poznęcać" :D. Na samym początku, wyświetlają nam się dwie opcje: "jeden gracz" oraz multiplayer. Klikamy na nową grę, a tu nowość! Zamiast tworzenia jednej postaci, mamy możliwość stworzyć aż całą sześcioosobową drużynę. Tak jak w poprzednich grach Black Isle, do wyboru mamy 6 ras (niziołek, gnom, człowiek, półelf, elf, krasnolud) i profesje: łowca, mag (specjalista), kapłan, wojownik, złodziej, bard oraz paladyn. Gra rozpoczyna się w małym miasteczku Easthaven, w którym "przypadkiem" znajduje się Twoja drużyna. Na początku czeka Cię kilka prostych questów, a potem wielka wyprawa do Kuldahar. Niby wszystko idzie zgodnie z planem, ale kilka godzin drogi od celu, lodowe olbrzymy prowokują lawinę i z ekspedycji nici, a żywo wychodzisz tylko Ty. Od tego momentu, twym zadaniem jest pokonanie zła, które nęka Kuldahar. Tyle o fabule, a teraz przejdźmy do konkretów. Na samym początku gra wydaje się być zwykłym RPG, podobnym do BG, ale to złudne wrażenie! W kolejnych etapach przybywa coraz więcej walki i coraz mniej questów polegających na rozmawianiu. Jak się można domyślić IWD należy do typu gier Hack & Slash. Grafika w grze, chociaż na enginie firmy BioWare, Infinity, jest lepsza niż w starym, dobrym BG, a efekty czarów czasami nawet mogą zaskoczyć, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście :D. Jeżeli chodzi o czary, to tego IWD ma pod dostatkiem (około 10 różnych czarów na każdy poziom). Wiele z nich znane z innych gier Black Isle, część o zupełnie innym działaniu lub trochę poprawionym i także sporo nowych, zwłaszcza tych, których brakowało, czyli z 9 poziomu. Jak przystało na grę H&S, posiada ona duuuużo magicznych amuletów, pierścieni, zbroi, broni itd. Mamy także sporo nowych potworów do zwalczenia i ten najpotężniejszy oczywiście. Na temat poziomów można powiedzieć nie wiele więcej niż w BG, ponieważ gra ma ten sam system Dungeons & Dragons, tyle że jest ich o wiele więcej (ponad 20). Natomiast po pierwszym ukończeniu gry udało mi się zdobyć tylko 15. Mapy lokacji są zróżnicowane, co sprawia, że chodzenie po rozległej krainie Lodowego Wichru nie nudzi się zbyt wcześnie. W swym drugim trybie, na wielu graczy, gra niczym się niestety nie różni, co może być brane pod uwagę jako wada. Ja osobiście oczekiwałem czegoś więcej... Grze towarzyszą także ciekawe filmiki, które opowiada tajemnicza postać, którą poznajemy dopiero na końcu gry. W sumie gra się bardzo przyjemnie, a jedyną wadą IWD jest mało muzyki, a co za tym idzie moim zdaniem kiepski klimat.
Komentarze: |
Brak komentarzy: |